sobota, 1 grudnia 2012

Wherever I Go
Obudziłam się o 8. Jak zwykle zeszłam na dół. Przywitałam się z moim ojcem, lecz wyczułam, że jest coś nie tak.
-Stało się coś.?- zapytałam
-Będę z tobą szczery. Musisz wyprowadzić się z Irlandii do Londynu. 
-Czemu.?
-Ach tak ... Zapomniałam. Chodź do garażu.- zrobiłam to o co mnie prosił. Ujrzałam tam pięknego czarnego lexusa gs 250. - Mam nadzieję, ze ci się podoba.
-Ono jest niesamowite.-powiedziałam zachwycona. 
-To dobrze, że ci się podoba, bo ono jest twoje.- powiedział podając mi do niego kluczyki (tak mam prawo jazdy)
-Jeeee... DZIĘKUJĘ.!- krzyknęłam-Ale nie mogę go przyjąć
-Musisz.! Wkrótce dostaniesz wszystkie moje oszczędności. 
-Mów jaśniej, proszę- powiedziałam zdezorientowana
-Odziedziczysz wszystko po mnie. Jestem chory. Nie da się mnie już wyleczyć- powiedział smutny
-Co?!- krzyknęłam przez łzy
-Wszystko będzie dobrze. Nie płacz. Dlatego musisz wyjechać, dom w Londynie jest już kupiony, a ten sprzedany. Jutro rano musisz stąd wyjechać. Ja pójdę do szpitala i nie chcę, byś mnie widziała w stanie w  jakim będę. Pamiętaj córci kocham cię i zawsze będę.
-Ja cię też tato.- powiedziałam gdy już się minimalnie uspokoiłam. To nie możliwe... tracę ostatnią osobę w moim życiu. Teraz to już na prawdę sama zostanę. Co ja takiego zrobiłam.?... No cóż... los nigdy nie był dla mnie łaskawy, więc co mam się spodziewać, że już zawsze będę mieszkać z kochającym mnie ojcem.? Niestety nie.. 
Jeszcze tego samego dnia spakowałam swoje rzeczy. Nie było jeszcze tak strasznie późno, więc ten ostatni wieczór spędziłam z tatą. 
Rano umalowałam się, ubrałam( http://stylistki.pl/na-sportowo-216790/ ) i poszłam zjeść śniadanie. 
Bardzo długo żegnałam się z tatą. Później ruszyłam nowym autem do nowego domu, nowego kraju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz